poniedziałek, 4 marca 2013

Turystyka Light & fast dla każdego


Turystyka Light & fast dla każdego


1. Co, jak, dlaczego?
Od kilku, kilkunastu  lat turystyka górska przeżywa złoty okres swego rozkwitu. Odsetek osób aktywnie spędzających czas wolny jest wysoki  i ciągle rośnie. Co więcej - spora część z nich poszła dalej niż zwykłe, niedzielne wycieczki. Zaczęła przemierzać góry szybko, sprawnie, nie bacząc na odległość czy wygodę. Za szybkim rozwojem turystyki podążył skok technologiczny sprzętu. Współczesny turysta amator przestał wyłączną uwagę zwracać na niezawodność ekwipunku. Stała się raczej pewnikiem, który renomowany producent ma mu, jako konsumentowi, po prostu dostarczyć. Turysta górski potrzebuje dziś  czegoś więcej. Sprzęt jaki nosi ma być przede wszystkim lekki, aby zapewnić szybkie poruszanie sie w terenie. I stąd wziął się anglojęzyczny  light and fast, znany także jako turystyka light czy ultralight. Obecnie słyszy sie wiele tego typu określeń, stworzonych na potrzeby marketingu, które generalnie znaczą to samo. Nie ma przy tym legalnej definicji zjawiska. To raczej sposób postępowania czy stan świadomości bez sztywnie określonych ram.  Chodząc  w sposób light and fast po prostu zaopatrujemy sie w jak najlżejszy sprzęt, a przy pakowaniu nie odpowiadamy na pytanie ,,czy to na pewno mi to się przyda” , ale  „czy na pewno nie mogę sie bez danej rzeczy obejść”.


2. Dlaczego light & fast
Uprawianie turystyki „na lekko”, choć wymaga przywyknięcia i często rezygnacji z wygód, niesie za sobą szereg korzyści. Dwie z nich wynikają bezpośrednio z lakonicznej nazwy.
Po pierwsze lekko.
 Podczas wielodniowych wycieczek waga plecaka i ubrań może dać się we znaki każdemu, a największy problem mają z nim początkujący turyści. Twierdzenie, że im dłużej nosimy obciążenie , tym bardziej sie do niego przyzwyczajamy, jest, przynajmniej w moim przypadku, mitem. Plecak z każdym tygodniem ciąży coraz bardziej, a my męczymy sie szybciej i nie możemy czerpać z wyprawy właściwej przyjemności. Zapakowanie ciężkiego plecaka może stworzyć także efekt błędnego koła.  Im więcej bagażu, tym wolniej idziemy i potrzebujemy więcej jedzenia. Im więcej jadła, tym cięższy plecak...
Po drugie szybko.
Nosząc mniej sprawniej się poruszamy. Jest to argument podnoszony przede wszystkim przez wymagających turystów. Skromniejsze obciążenie na plecach pozwala na wzrost prędkości marszu, a co za tym idzie - mobilności.  Możemy zobaczyć więcej, przejść dłuższy odcinek w terenie lub zaplanować ambitniejszą wycieczkę, przy jednoczesnej redukcji zmęczenia.
Po trzecie - bezpieczniej.
Wbrew pozorom, mniej kilogramów na grzbiecie może oznaczać czasem  ratunek w trudnej sytuacji. Bez obciążenia łatwiej wycofać się ze ściany, wrócić do obozu czy uciec przed burzą. Większa mobilność sprawia, że szybciej wrócimy w bezpieczne miejsce na nocleg. Gdy wyznaczamy sobie ambitny cel, łatwiej przyjdzie go zrealizować „na lekko”.
Po czwarte - dla zdrowia.
Jeżeli poprzednie argumenty nie przekonują, pora powołać się na podstawowe wartości. Pomijając oczywiste konsekwencje zachowywania bezpieczeństwa,  wycieczki z mniejszym obciążeniem będą dla nas zdrowsze.  Zdecydowanie obniży się prawdopodobieństwo kontuzji, a stawy pozostaną sprawne przez dłuższy czas.


3. „Nie tylko dla orłów”
Bardzo powszechne jest twierdzenie, że forma  light & fast jest zarezerwowana dla profesjonalistów, czy zamożniejszej części turystów, a „szarak” nie powinien się zbytnio nią interesować.
To błędne rozumienie kwestii. Jak wyżej wspomniałem „lekkiej” turystyki nikt nie skrępował żadnymi granicami. To pojęcie niedookreślone i przede wszystkim oznacza obrany tok myślenia.
Nie jest konieczne kupno najdroższych gadgetów ultralight, ale takich na jakie nas stać, zwracając przy tym baczną uwagę na ich wagę. Wbrew pozorom, sprzęt niskobudżetowy także potrafi być lekki. Wystarczy porównanie parametrów kilku produktów. 
Innym wyjściem jest rezygnacja z niektórych elementów ekwipunku i zostawienie tylko tych najbardziej potrzebnych.  Nie wymaga pieniędzy, a jedynie solidnego przemyślenia i rezygnacji z odrobiny komfortu. Tak naprawdę, już po kilku wyjazdach wyrobimy sobie zmysł minimalisty , który pozwoli oszczędzić cenne kilogramy.  Przegląd kosmetyczki, rezygnacja ze zbędnych ubrań, precyzyjne wyliczenie niezbędnej żywności – to kierunek, od którego radzę zacząć. A liczy się każdy gram.  Stopień ograniczania „niezbędnego minimum” odbywać się będzie progresywnie, małymi kroczkami.  



Słowem podsumowania light & fast to forma turystyki ,  która poza nielicznymi wadami  niesie za sobą gros korzyści i zalet. Nie powinna być postrzegana jako „gadżeciarstwo” zarezerwowane dla zasobnych portfeli. Przy odrobinie kreatywności, za niewielkie pieniądze,  z łatwością da się przystosować dla naszych potrzeb i możliwości.  Serdecznie polecam tą formę aktywności.
Reszta zależy od nas samych.
Powodzenia

Tomasz Duda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz