Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poradnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poradnik. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 listopada 2013

Pik Lenina 2013 – doświadczenia z próby wejścia na szczyt

Pik Lenina 2013  – doświadczenia z próby wejścia na szczyt


Transport do Kirgistanu

Przed wyjazdem do Kirgistanu spotkałem się w sieci z tekstem opisującym kilka możliwości dostania się pod Pik Lenina. Przyznam szczerze, że spowodowało to sporo  mętliku w mojej głowie. Chciałem dostać się tam jak najtaniej,  zacząłem więc kombinować i sprawdzać różne opcje. Pomijając godziny wertowania sieci, zdradzę Wam moją konkluzję – trzeba lecieć  bezpośrednio, ot co. Inne opcje alternatywne są dużo bardziej męczące i co najważniejsze – wcale nie tańsze.
Z Warszawy do Biszkeku latają bodajże trzy linie (chyba, że coś przoczyłem) – Aeroflot (RU), Turkish Airlines (TR) i International Airlines(UA).  Generalnie Turcy są najdrożsi, a Ukraińcy najtańsi.  Z zasady cena regularna nas nie interesuje. Przynajmniej większości z nas, którzy doceniają wartość pieniądza.
To, w jakiej cenie kupimy bilety zależy najbardziej od tego, kiedy je zarezerwujemy. Jak nietrudno się domyśleć, w tym stwierdzeniu czai się konflikt interesów, który balansuje pomiędzy pieniądzem  a ryzykiem. Nie wszyscy bowiem mogą planować wolne na rok do przodu, a im krótszy czas do odlotu, tym bilet jest droższy.
Myślę, iż jeśli chcemy kupić w okolicach 1100 – 1200 zł, musimy być przygotowani ok. 9 miesięcy przed, tzn. jeśli wylot ma być w lipcu, to wypada od października śledzić ceny. Oczywiście ktoś się sprzeczać i będzie miał rację – nie sposób przewidzieć promocji, ale kupno biletów poniżej 1300, jest od nowego roku mało prawdopodobne.
Najtańszy przelot do Biszkeku jaki widziałem, to 1000zł Aeroflotem  w październiku, o najdroższym nie wspomnę.
Jeśli mamy mniej czasu a więcej pieniędzy, to właściwie do kwietnia/maja trafiają się promocyjne bilety do 1750zł (ceną regularną wtedy jest przeważnie 2500 zł). Tyle mojej wiedzy.
Jeśli mamy postanowienie, śledzimy sieć i strony wyszukujące tanie loty. W międzyczasie najlepiej uruchomić siatkę kontaktów, aby informacje o biletach trafiły do nas w miarę szybko, zanim owe zostaną wykupione.
Ostatnią kwestią jest elastyczność w doborze terminu i długości wyjazdu.  Z tego co się naczytałem i mam własnych doświadczeń, stwierdzę, że na akcję po Leninem wystarczy około 20 dni.  Termin przylotu możemy śmiało ustalić od początku lipca do połowy sierpnia, choć sam celowałbym gdzieś pośrodku.


Transport pod Pik Lenina

Są dwa proste wyjścia. Samolot i samochód. Nie żal ci kasy - bierzesz samolot, oszczędzasz grosz – jedziesz samochodem. Ot cała filozofia. Bilet lotniczy  z Biszkeku do Osz, wcześniej kupiony przez internet, kosztuje około 160 zł.  Samolot leci bodajże 2-3 h. Nie korzystałem, ale wszyscy sobie chwalą – oszczędza nerwów i zmęczenia.
Koszt taksówki jest o połowę tańszy - 1000 som, choć taką cenę trzeba sobie wytargować.  Wraz z chłopakami , taksówkę braliśmy na Osz Bazar, jednak z racji „kontroli policyjnej” i kradzieży przez mundurowych 400 dolarów, następnym razem zdecyduję się chyba poszukać innego miejsca.  Taksówka dystans miedzy miastami pokonuje właściwie w cały dzień, dokładnie około 12-13 godzin.
Do Osz podobno można dojechać marszrutką. Jest to z pewnością najmniej wygodne, najdłuższe, ale i najtańsze rozwiązanie, podczas którego jak nigdzie zetniemy się z folklorem regionu.
Gdy już dotrzemy do Osz i znajdziemy zakwaterowanie (o to nietrudno), pozostaje dojechać ok. 150 km na Polanę Ługową. W tym miejscu pole manewru jest mniejsze. Można próbować zbałamucić taksówkarzy na taką podróż, ale trzeba pytać dokładnie jaki mają samochód (żeby bagaże się zmieściły, a maszina nie rozleciała po drodze) i czy wiedzą na pewno gdzie chcemy jechać (żeby na wertepach kierowca się nie rozmyślił). Podczas mojej podróży nie trafiliśmy chyba na właściwych taksówkarzy, bo cena była droższa, niż standardowy przejazd terenówką. Wiem jednak, że da się pojechać taniej. Trzeba po prostu znaleźć duży postój, odstać swoje i mieć komplet osób.
Standardowym sposobem transportu jest samochód terenowy, jakim dysponują agencje turystyczne. W 2013 roku cena za przejazd była stała i wynosiła wszędzie 50 dolarów/osoba. Tutaj wszystko się mieści, jest profesjonalne i pewne.
Nie trzeba przejmować się powrotem do Osz. Agencyjni taksówkarze i „busiarze” sypiają w Base Camp, a stamtąd również zwożą turystów – wystarczy zapytać. Agencja Pamir Expedition odjeżdża nawet regularnie – codziennie o 17.  Podróż trwa około 5 h.


Kirgizi

Europejczyk nie ma lekko.  Przed wyjazdem słyszałem opinię, iż gdy powiesz, że jesteś z Polski, to będzie lepiej przy targowaniu, zakupach.  Nie należy tego oczekiwać. To raczej marginalne przypadki, chyba że ktoś ma szczęście. W większości wypadków konkretna narodowość nie ma znaczenia. Mimo iż eksponowaliśmy swoje pochodzenie, większość Kirgizów mówiła na nas „Amerikany, alpinisty”, aż po jakimś czasie zaczęło nas to denerwować. Trzeba zrozumieć dziwną z naszej perspektywy rzecz, a mianowicie że dla miejscowych to my jesteśmy z „Zachodu”.
Europejczyk to Europejczyk, czy to Ukrainiec, czy Anglik. Amerykanin to też Europejczyk, albo Europejczyk to Amerykanin. Wsio rawno. No może osobną kategorią są tutaj Rosjanie, jako iż język rosyjski to drugi język urzędowy i niemal każdy płynnie się nim posługuje.  Czy są lubiani przez miejscowych– to już inny temat.
Kirgistan, jako państwo postsowieckie ma specyficzną kulturę, a Kirgizi specyficzne zachowanie. Tak jak i z Arabami, właściwie o większość usług i towarów trzeba się targować. W sklepach nie ma najczęściej wypisanych cen (no chyba, że w supermarkecie), dlatego być może  zapłacimy więcej niż miejscowi. Pierwsza cena, jaką rzuci Kirgiz będzie najprawdopodobniej dwukrotnie lub więcej wyższa od akceptowalnej(konkretnie taksówkarz).  Żeby płacić mniej lub kupić taniej,  trzeba dużo negocjować i to bez pardonu. Rzucać oferty śmiesznie niskie, odchodzić, kombinować. Zanim pojechałem do Kirgistanu, ktoś powiedział mi, że z „nimi” trzeba pertraktować ostro, bez skrupułów. Miał rację. Im szybciej odpuścimy, tym więcej stracimy.  Trzeba do tego przywyknąć.
Osobnym zagadnieniem, jest policja, która nad okradła. Mundurowa, czy ubrana w cywilne ciuchy. Nie wiem czy Ci policjanci, z którymi mieliśmy do czynienia byli przebierańcami.  Wylegitymowali się, jednak legitymacje może zrobić każdy. Faktem jest natomiast, że  ubrani w mundury również kradną, czego kolega Konrad był naocznym przykładem.  Kirgizi potwierdzają opinie o korupcji w policji, ale nie widzą rozwiązania.


Przygotowanie kondycyjne

Nie jedna osoba zapewne chciałaby wiedzieć, jak dobrym trzeba być kondycyjnie, żeby wejść na Lenina. To bardzo względna kwestia, ale oczywistym jest, że im więcej potrenujemy, tym lepiej. Pomijając ludzi z niesamowitymi predyspozycjami,  zwykłemu, aktywnemu człowiekowi jeżdżącemu w góry, proponuję biegać. Proponuję, polecam, a nawet wskazuję. Im więcej tym lepiej. Im lepsza wydolność, tym lepiej poradzimy sobie z trudnościami, a im dłuższe odcinki wybiegamy, tym mniej będziemy się męczyć na miejscu.  Pik Lenina charakteryzuje się długimi odcinkami pomiędzy obozami. Spotkałem się gdzieś nawet z określeniem „maraton na 7 tys.  npm”  Nie jest to oczywiście reguła, ale bieganie z pewnością pomoże. Najlepiej różnorodne – interwały, podbiegi i to przy czym można się zmęczyć. Dementuję plotki, że na rowerze również dobrze się przygotować.  Bieganie przede wszystkim. Każdy z naszej trójki zrobił sporo kilometrów przed wyjazdem – zaprocentowało, ale i tak na górze, przy podejściach mieliśmy do ciebie wyrzuty, że nie potrenowaliśmy więcej.


Sprzęt 

Na blogu wyprawy Pik Lenin 2013 tydzień po tygodniu opisywaliśmy swoje przygotowania. Znalazła się tam również lista zabranego sprzętu, jedzenia i skład  apteczki.
Przeglądając moje notatki i wracając pamięcią, przyznam nieskromnie, że w przeważającej mierze zabraliśmy to, co potrzeba. Kilka spraw wymaga jednak komentarza.
Brakowało dobrej zapalniczki z kamieniem – nie wiedzieliśmy, że zapalniczka klikana nie odpala na dużej wysokości. Brak dobrej zapalniczki zmarnował nam wiele nerwów i z pewnością to jedna z najważniejszych rzeczy, którą trzeba mieć.  W Kirgistanie sprzedają przeważnie klikane, podłej jakości.
Ogrzewacze – nie planowaliśmy używać, ale okazuje się, że na atak szczytowy mogłyby się przydać. Każdy  z nas miał po 2 pary ogrzewaczy – do rąk i nóg, jadąc po raz kolejny wziąłbym ich 4.
Śpiwory – koledzy Janek i Janusz mieli śpiwory Cumulusa Teneqa 850, ja i Konrad – Alaska 900, tej samej firmy.  W obozie III spałem w swoim worku, w powestretchu i bieliźnie wełnianej.  Było mi ciepło. Nigdy nie spałem swetrze puchowym. Jeśli odczuwałem jakiś chłód, to tylko od podłoża.  Komfort jest zależny w dużej mierze od osobistych preferencji organizmu. Janek raz spał w swoim śpiworze (o komforcie niższym od mojego o 7 stopni), w swetrze puchowym. Jednak mogło być to spowodowane jakimś osłabieniem.
Materac – na wyjeździe miałem piankę Z-Lite, Janusz i Janek zwykłe karimaty (w tym Janek karimatę grubszą, ok. 2cm). Najcieplejsza była oczywiście ta Janka, ale na moją nie mogłem narzekać. Przed snem układałem na niej zawsze ubrania w których nie spałem i wtedy było mi komfortowo. Raz czy dwa czułem chłód od podłoża.  Z obserwacji zauważyłem, że Therm a Rest Z lite i buty La Sportiva Olympus Mons, były najbardziej popularnymi elementami sprzętu jaki widziałem pod Leninem.
Apteczka – kompletowanie okazało się trafne, jednak poza rzeczami które wzięliśmy dorzuciłbym na przyszłość  więcej skutecznego środka na gardło (również do apteczek osobistych) oraz  jakiś delikatny środek na przeziębienie, który nie osłabia organizmu. Dodałbym również witaminę C, lub jakiś komplet witamin w tabletkach.  Dla kompletujących medykamenty polecam skupić się na środkach na przeziębienie i co najważniejsze – na problemy żołądkowe.

Jedzenie – w większości dało się wchłonąć. Pod Leninem słyszeliśmy wiele negatywnych opinii o liofilizatach Travellunch. Nam smakowały i nie wyrzuciliśmy ani łyżki. W obozach jednak walało się tego trochę, także jak kto lubi. Polecam spróbować przed zabraniem konkretnych smaków.  Zawiodłem się za to na mięsie, które jakoś mi osobiście nie podchodziło i batonikach musli, których pod koniec wyprawy nie mieliśmy ochoty już jeść. W następny wyjazd zredukowałbym ilość mięsa przynajmniej o 2/3, a liczbę batonów powiększył o 20% - jednak teraz kupując  tylko sprawdzone Snickersy i Twixy.  Instanty typu „gorąca chwila” dobrze wchodzą, jednak największą ich wadą jest brak chęci do mycia naczyń, przez co spożycie spada. Budyń i ryż były dużo smaczniejsze niż kisiel. Więcej orzeszków ziemnych , krakersów – są miłą odmianą i mają wysoki bilans  kaloryczny.

Ładowarka słoneczna – w dzisiejszych czasach wielkich samrtfonów z niebyt efektywnymi bateriami – rzecz na wagę  złota. W swoim wyposażeniu Janusz miał taki przedmiot, kupiony na allegro. http://allegro.pl/sunen-ladowarka-sloneczna-solarna-2700mah-iphone-i3705576379.html  Mimo wielkich oczekiwań i solennych obietnic producenta, rzecz sprawdziła się wg. Janusza słabo. Ładowanie przez  cały dzień w górskim słońcu nie pozwoliło do pełna zasilić telefonu energią. Mimo to non stop działała i telefon również. W przyszłości z pewnością poszukamy czegoś bardziej sprawdzonego i z pewnością droższego.
Koniecznym elementem wyposażenia, poza okularami słonecznymi jest osłona na nos. Ja osobiście zrobiłem już taką przed wyjazdem, ale chłopaki musieli kombinować i lepić różne  cuda z szarej taśmy. Napotkani alpiniści opowiadali nawet, że takie osłony produkowali z opakowań po liofilach byle by mieć coś chroniącego noc.


Ubrania

Listę ubrań, jakie zabraliśmy na podróż również zamieściłem na blogu. Generalnie – sprawdziły się. Jednak generalizowanie to tutaj zły nawyk, wypada napisać o mankamentach.

Buty – każdy z nas miał dwie pary obuwia. Sandały, o ile je można nazywać obuwiem i dwuczęściowe Scarpa Phantom 6000. Powyżej Base Camp te ostatnie były naszymi jedynymi  butami – dla obniżenia wagi sandały zostawiliśmy w depozycie Podczas marszu z obozu do obozu szło się w nich ogólnie przyjemnie. Przy niezbyt dokładnym zasznurowaniu niekiedy obrabiały piętę, ale nikt nie miał żadnych odcisków i buty okazały się dobre również do trekkingu na niższych wysokościach.
O Scarpach Phantom 6000 mogę powiedzieć – uniwersalne, czyli kompromisowe. W tej roli się sprawdziły, jednak przynaję, że zawiodłem się na ich najważniejszej właściwości. Sprawa tyczy się termiki, która wbrew mojemu przekonaniu i opiniom ludzi w sieci – okazał się niezbyt wysoka. Do obozu III nie było problemu, jednak powyżej – bez ogrzewaczy po prostu bałem się o nogi, gdyż od wyjścia z obozu, w pochmurny i mroźny dzień, na podejściu nie sposób było ich rozgrzać. Chłopaki mieli ten sam problem. Oczywiście dopełniliśmy formalności i botki zawsze spały z nami w śpiworze, a wkładki – nawet przy ciele. Na kolejne wyjście na atak szczytowy w tych butach – zastosowałbym technikę z workiem foliowym i dwoma skarpetami oraz od rana aplikował ogrzewacze.

Łapawice – każdy  z nas je miał na ataku szczytowym – ja najcieplejsze puchowe Małachy, Janusz najcieńsze, również moje, „Marmoty”. Po nimi dwie pary rękawic – powerstretch i softshell. Podczas zawiei i ciągłego trzymania kijków, każdemu było w ręce zimno.  Na kolejny wyjazd musimy zaopatrzyć się w solidne, długie łapawice puchowe .

Puchowy kombinezon/kurtka  – nie miałem, ale przy ataku szczytowym z pewnością by się przydały. O ile nigdy do tej pory nie podchodziłem w swetrze puchowym, to tutaj miałem pod nim jeszcze powerstretch i wełnianą bieliznę, a nie było mi za ciepło. Powiem więcej – wyżej mogłoby być chłodno. Dlatego, jeśli ktoś ma puchowe wdzianka  – niech zabiera.

Spodnie – na szczyt podchodziłem w dwóch parach getrów (brubeck thermo i brubeck merino extreme). Na nich miałem spodnie membranowe. Było mi rześko i nie czułem się z tym komfortowo. Jako lekarstwo proponowałbym cieplejsze spodnie z powerstretchu i pod nimi jeszcze jedne syntetyczne getry. Wtedy najprawdopodobniej byłoby komfortowo. W takich getrach również śmiało można by podchodzić do obozów, bez spodni membranowych. Na przyszłość zastosuję powyższe rozwiązanie.
Jadąc na Lenina wybraliśmy opcje bardziej na lekko, która daje słabe szanse wejścia w niskich temperaturach, przy kiepskiej pogodzie. Gdy nie ma wiatru i świeci słońce, w naszych ubraniach byłoby z pewnością za ciepło. Na przyszłość wyjdę z założenia, że lepiej jednak dmuchać na zimne.


Aklimatyzacja

Powszechnie znanym  faktem jest, że aklimatyzacja w dużej mierze zależy od predyspozycji genetycznych konkretnego osobnika. Jedna osoba przyzwyczaja się szybciej, inna wolniej. Osobom pierwszy raz jadącym na taką wysokość jak Pik Lenina mocno sugeruję zastosować naszą taktykę aklimatyzacji, która moim zdaniem okazała się skuteczna.
Dwie zasady:
1.Nic na siłę
2.Powoli, a systematycznie
Najważniejszym wskaźnikiem jest nasz własny organizm i nie należy ulegać schematom. Niejednego „szybkiego” z objawami obrzęku znieśli stamtąd przed nami. Z mojej strony nalegam, aby po dotarciu do każdego nowego punktu noclegowego robić dzień restu w tym miejscu, z bazą włącznie. Obojętnie od tego jak się czujemy. Gdy czujemy się źle, nie idziemy dalej. Gdy zły stan nie przechodzi, schodzimy. Dobrym pomysłem jest wykonywanie wyjść z depozytem i wracanie na nocleg w to samo miejsce. Przyspiesza aklimatyzację i oszczędza siły na kolejny dzień – mamy mniej bagażu do wniesienia.  Nie warto przemęczać się zbytnio i obciążać, jednocześnie nie będąc zaaklimatyzowanym, gdyż spowalnia to ten proces.  Dochodząc do Obozu I najlepiej traktować go jak swoją bazę. Podczas pierwszego wyjścia aklimatyzacyjnego i noclegu w Camp III lepiej zejść do Camp 1 niż do Base Camp, jak zalecają niektórzy. Energię, jaką zaoszczędzimy w bazie, zmarnujemy kolejnego dnia na podejście do obozu.


Strategia i błędy

Na naszym wyjeździe kluczową sprawą było potraktowanie Obozu I, jako Bazy. Tam wnieśliśmy wszystkie niezbędne rzeczy i nie mieliśmy zamiaru wracać na Polanę Ługową przed definitywnym zejściem z Góry.  To była słuszna decyzja.  Wszystko co niepotrzebne, zostawiliśmy na Polanie Ługowej –sandały, T-shirty i krótkie spodnie, oraz rację jedzenia na jeden dzień. Tym sposobem maksymalnie zredukowaliśmy wagę plecaków.
Podczas procesu aklimatyzacyjnego zostawiliśmy po jednym namiocie w Obozie II i Obozie III, wraz z dużą częścią jedzenia na atak szczytowy. Okazało się to trafionym pomysłem, bo równo podzieliliśmy rzeczy jakie nosiliśmy codziennie na plecach. Schodząc do Obozu I, po aklimatyzacji w Camp III, spaliśmy w namiocie agencyjnym – wtedy można docenić twardą, drewnianą podłogę.
Kluczem do sukcesu i wejścia na szczyt jest poza aklimatyzacją dobra pogoda. Ludzie którzy wchodzili przed nami, samo zdobywanie góry określili jako spacerek. Jednak, gdy pogoda się psuje trzeba walczyć o każdy krok. Wypada dobrze przemyśleć, zanim podejmie się tą walkę. My ustąpiliśmy pola. Pierwszy wyjazd w takie wysokie góry był dopiero poletkiem doświadczalnym, a nie polem walki. Nie mieliśmy pogody, zrezygnowaliśmy.
Ważna kwestią jest skrupulatne kontrolowanie jedzenia i spisywanie stanu żywności. Jeśli wnosiliśmy depozyt z jedzeniem, trzeba wiedzieć, jak dużo  i jakich produktów zostawiliśmy w wyższych obozach. Oszczędzi to naszym plecom ciężaru, a nam zmęczenia.
Podczas akcji górskiej trzeba nauczyć się gospodarować wodą w organizmie. Podstawą jest regularne przyjmowanie płynów, wzbogaconych o witaminy i minerały. Nawet jeśli nie chce się pić – trzeba i już. Musimy  uważać również, żeby zbytnio się nie przegrzać, bo może to poskutkować gorączką, czy wyziębieniem w nocy.
Wychodząc z Camp I do ataku na szczyt, zaplanowaliśmy jeden dzień rezerwy czasowej. To trochę mało. Myślę, że zabranie rezerwowego jedzenia na dwa dni byłoby wystarczające, bo  nawet w razie trzeciego kibla, racje można by jakoś rozłożyć mniejszymi porcjami. Wszystko zależy od prognoz pogody. Jeśli na kilka dni nie ma szans poprawy, to lepiej przeczekać w Camp I.
 Właściwie przy każdym przemieszczaniu się trzeba coś nosić. Gdy idziemy z depozytem, niesiemy tylko w jedną stronę. Gdy zmieniamy miejsce noclegu, niesiemy minimum ekwipunek do spania i gotowania. Średnio plecak waży  10-15kg. Gdy przyszło nam przejść fragment z bagażami zbliżającymi się do 20kg, był to najdłuższy odcinek całego wyjazdu, mimo iż praktycznie nie przekraczał 500 m długości.
Wejście niezaaklimatyzowanemu człowiekowi z Camp I do Campa II zajmuje do 7h. Z Camp II do Camp III, podobnie. Po przystosowaniu spokojnie można się wyrobić w 4-5h. Nawet bez dobrej aklimatyzacji, w zasadzie w ciągu 5 h można spokojnie zejść z Camp III do Camp I.

Pod Pikiem Lenina widzieliśmy kilka osób na nartach, jednak w większości źle mi się one kojarzą. Źle, znaczy ze szczególnym niebezpieczeństwem. Raz samotny narciarz zjeżdżał z Camp II do Camp I i przy nas wpadł w szczelinę po same pachy, miał fart że się wydostał. Podczas innego wyjścia do Camp II obserwowaliśmy, jak narciarze rozłożyli sobie samotny namiot na trawersie stoku, w drodze do obozu drugiego.  Kolejnego dnia spadł śnieg i lawiny grzmiały nad głowami. Koledzy w namiocie mieli szczęście i pewnie stracha. Dwie lawiny przeszły po obu jego stronach i zatrzymały się poniżej. Więcej szczęścia niż rozumu…


Na miejscu

Zarówno w Base Camp i Camp I jest dobrze rozwinięta infrastruktura komercyjna.
Na Polanie Ługowej znajdziemy dużo miejsca do rozbicia namiotu. Osobiście, zostaliśmy namówieni na płatny nocleg na ziemi agencyjnej, ale w przyszłości rozbijałbym się na dziko,  przy wlocie doliny. W Base Camp mieszka się całkiem wygodnie i jakość usług nie ma zbytniego znaczenia. Najtańsze będą te oferowane przez Fortune Tour, ale najbardziej prymitywne i nastawione na wyduszenie ostatniego grosza. Poza ceną, jurty Fortune Tour są dobrze położone. W Bace Camp znajdują się nawet pół kilometra bliżej niż pozostałe obozowiska, w Camp I - na morenie, przy samym lodowcu Lenina.  W związku z powyższym, w Base Camp  mogę polecić Fortune Tour – gdyż jest najtańszą agencją.
Sytuacja zmienia się w Obozie I. Tam już trochę komfortu się przyda, bo wkoło nie ma go za wiele. Poza tym Fortune i tam żąda pieniędzy za rozbicie namiotu. W Camp I radzę zerwac pępowinę Fortune i przenieść  się do Pamir Expedition. Teren, który zajmują jest co prawda nierówny i zajęty w większości przez namioty agencyjne, to jednak warto natrudzić się i zbudować platformę na namiot. Po pierwsze, nocleg jest darmowy, po drugie zastawianie ludzi dużo inne niż w Fortune. W ciepłej jurcie tej agencji można za darmo posiedzieć, wypić herbatę, dostać wrzątku i miło spędzić czas. Czy kupuje się coś, czy nie, nikt nie patrzy na nas spode łba. Ponad to możemy liczyć na pomoc w wielu kwestiach – wrzątku na rano, pogody, konsultacji lekarskiej( z ostatniego nie korzystaliśmy, ale mówili, że jest darmowa).
Ciekawą kwestią jest przeobrażanie się „kibla”, w miarę zbliżania się do szczytu. W Base Camp i Camp I są podobne. To konstrukcje ramowe, obciągnięte materiałem. W środku – dziura w ziemi. W Obozie II kibel to murek wysokości około metra, otaczający kwadratowe pole, o długości ściany ok. 1,5m. Wariacje egzemplarzy zależą od upodobania twórcy.
W obozie III kibel to właściwie, tylko ironiczna nazwa wysokiego na 30 cm murka zasłaniającego kawałek butów. Regularnie omiatany wiatrem i targany przez zawieje, czeka na swojego budowniczego.
Temperatura w obozach zmniejsza się wraz we wzrostem wysokości. W słoneczny dzień jest bardzo ciepło. W nocy w obozie I, słupek rtęci spada do ok. -5 stopni Celsjusza , a w obozie II do ok. -10. W Camp III nawet w dzień jest mróz, nocą  osiągający około -15 stopni i niżej. Na naszym wyjeździe trafiliśmy chyba na ciepły okres. Szczególnie w trójce z pewnością może być chłodniej.
Co się robi w obozach w ciągu dnia? Sam przed wyjazdem się nad tym zastanawiałem.  Przed południem w większości przypadków już jesteśmy w namiocie, po kilku godzinach chodzenia. Ambitne zajęcia raczej nam nie grożą. Dni upływają całkiem szybko, a pożytkowane są przede wszystkim na gotowanie wody, jedzenie, spanie i gadanie o głupotach. Gdy się nudzi, można kibel wyremontować. Ot co.
Gaz do palnika trzeba trzymać w śpiworze, aby nie zmarzł. Ponad to, w wyższych obozach koniecznym jest izolować go od podłoża i ogrzewać. Dobrym sposobem jest gotowanie z palnikiem włożonym między uda, na podstawce z garnka. W obozach wyższych, tylko ogrzewanie palnika rękami bądź nogami determinowało jego poprawną pracę.
Wbrew wcześniejszym prognozom, w ciągu akcji górskiej na Piku Lenina zużyliśmy bardzo mało gazu. Na 3 osoby do podziału i kilkanaście dni w górach, spaliliśmy 6 kartuszy po 230 gram.
Podczas biwaków na śniegu, w obozie II, trzeba dokładnie uważać na szczeliny. Słyszeliśmy o osobach, które w nocy musiały ewakuować się, gdy pod ich głowami lód zaczął trzeszczeć, widzieliśmy też niejedną dziurę bez dna, wyzierającą z platform pod namioty.
Najlepszą prognozę można dostać w jurcie agencji Pamir Expedition. Będzie ona najbardziej aktualna i pewna. Podczas akcji górskiej smsy z prognozą podsyłał nam łącznik z Polski. Powiem szczerze – nie bardzo się sprawdzały i te agencyjne były o niebo lepsze.
W Base Camp jest zasięg telefoniczny. W Camp I również, w okolicach kibla PE. W obozie II sytuacja przedstawia się gorzej, ale SMSy dochodzą. To samo tyczy się obozu III. Zasięg jest przerywany i nieregularny, ale wystarczający do komunikacji ze światem. W agencji PE można skorzystać z telefonu satelitarnego. Kosz to bodajże 6 dolarów/minuta.


Budżet

Na koszt wyjazdu złożyły się:
-szczepienia
- bilety lotnicze
- ubezpieczenie
- jedzenie kupione w Polsce
- apteczka
- wydatki na miejscu
Podsumowując, koszt na osobę wyniósł około 4000 zł. Podliczyłem go dopiero miesiąc temu.  Z perspektywy czytelnika może wydawać się on wysoki. W rzeczywistości dobrze go rozłożyliśmy i zbytnio nas nie dotknął. Koncentrując się na poszczególnych wydatkach, jeden po drugim, całość wyjazdu nie powoduje dużego obciążenia finansowego.  W finanse nie wliczam sprzętu. Osobiście musiałem kupić tylko buty dwuczęściowe, resztę sprzętu i ubrań już posiadałem.


Tekst napisany przeze mnie nie jest kompletnym poradnikiem i nie można bazować wyłącznie na nim, jeśli w perspektywie mamy ambicje wejść na Pik Lenina. Zawiera tylko moje/nasze doświadczenia i nawet nie stara się być obiektywnym, dlatego proszę nie oceniać go pod tym kątem.  Wierzę jednak, że komuś pomoże, rozwiąże ewentualne nieścisłości. Zapraszam do komentowania i wypowiedzi.

Pozdrawiam
Tomasz Duda

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Schrony górskie - Karpaty rumuńskie (Bucegi, Fagarasze, Piatra Craiului)


Schrony górskie - Karpaty rumuńskie (Bucegi, Fagarasze, Piatra Craiului)


Puszka wśród szczytów


Fagarasze, 2b
Białe, pożółkłe, zardzewiałe, blaszane konstrukcje. Puszkowate domki, bryły, kopuły, przystrojone czasem czerwonym krzyżem, odpadającymi płatami emalii . Wyróżniające się z oddali, w skalnym czy trawiastym krajobrazie górskim i pasujące do niego jak przysłowiowa „pięść do oka”.
Schrony górskie – to o nich właśnie mowa.
Idea stawiania tego typu obiektów jest prosta – mają dawać dach nad głową, schronienie przez chłodem, deszczem i wiatrem. Nawałnicą, która zaskoczy na wysokim grzbiecie niedoświadczonych turystów, czy szkwałem tak potężnym, że weryfikującym umiejętności górskich wyjadaczy, rwącym tropiki namiotów, łamiącym maszty….


Rumuńskie schrony górskie

Główna grań Piatra Craiului, 2b
W naszym kraju konstrukcji tego typu nie uświadczysz. Działają tu wszak służby górskie, a możliwość ewakuacji jest stosunkowo duża. Tym samym uznano je za zbyteczne.
Pomijając Alpy czy Pireneje, schodząc o tysiąc metrów niżej, schrony górskie możemy spotkać przemierzając dzikie, bądź mniej dzikie, grzbiety Karpat Rumuńskich.
W tym środowisku, budowa, czy raczej wtaszczenie na grzbiet blaszanych konserw ma więcej sensu. Kraj, na którego powierzchni znajduje się 60% obszaru Karpat, ma słabo rozwinięte służby ratownicze.  Masywy górskie są wyższe (często przekraczają 2 tys.  m npm ), bardziej odludne i niedostępne. Często trudno tu o szybkie zejście do cywilizacji i ewakuację w razie wypadu.
Te warunki zdeterminowały potrzebę usytuowania w rumuńskich Karpatach schronów górskich.
Podczas moich wycieczek z refugiulami spotkałem się w trzech pasmach górskich.

1. Góry Fagaraskie (Fagarasze) – w najpotężniejszym masywie Karpat schronów jest najwięcej (w sumie kilkanaście)  i zapewne tutaj pojawiły się jako pierwsze. Podczas wędrówki można spotkać zarówno stare konstrukcje, jak i zupełnie nowe – postawione rok, czy kilka lat temu. Można tutaj mówić o dużej różnorodności refugiul’i – zarówno pod względem rozmiarów, jak i kształtów. Schronów trudno nie zauważyć. Są usytuowane bardzo intuicyjnie. Idąc wzdłuż głównej grani można łatwo zaplanować trasę z noclegami w schronach (pod warunkiem wolnego miejsca).

2. Piatra Craiului – w tym małym i skalistym paśmie naliczyłem w sumie 5 schronów. Wszystkie są typu kopułowego, przeważnie stare. Na mapie zaznaczono tylko trzy z nich, pominięto m.in. bardzo interesującą konstrukcję, położoną na grani, przy szlaku czerwonym.

3. Bucegi – jedne z najpopularniejszych gór Rumunii również zaopatrzone są w osobliwe konstrukcje. Według mapy naliczyłem ich w samych górach 7, większość położona w lesie, na podejściach pod główny grzbiet. Z pewnością wiąże się to z zagrożeniem od strony niedźwiedzi w tych górach. Oprócz nich, jest minimum jeden nowiutki z 2012 roku, w którym miałem okazję spać.


Wariacje stanu, kształtu i wielkości

Pojęcie schronu górskiego w ramach jednego kraju – Rumunii, czy nawet pasma górskiego nie jest jednolite. We wspomnianych wyżej górach można spotkać całą gamę tych obiektów:

Fagarasze, 1
1. Najstarsze Refugiule znajdziemy w Fagaraszach. To nic dodać, nic ująć – stalowe puszki wymiarów 2,5 x 6 m i wysokości 2 m. W środku znajdują się najczęściej dwa rzędy metalowych  konstrukcji do ułożenia się. Na siłę zmieszczą około 8 osób, ale o komforcie nie ma mowy.  To bardzo toporne konstrukcje. Stalowe drzwi rzadko działają, a w środku nie ma żadnego wyposażenia. Nieczęsto stoją odosobnione, przeważnie obok nich usytuowane są nowe schrony. Tym samym epokowe starocie pełnią, o zgrozo, rolę śmietnika, czy toalety. W konsekwencji - jeśli obok „puszki” stoi nowy schron, o możliwości spania w starym możemy zapomnieć.

2. Nowsze obiekty, na ogół kilkunastoletnie, mają zasadniczo dwa dominujące kształty:

Fagarasze, 2a
a. Pierwszy wyglądem zbliżony jest to prostopadłościanu o wymiarach 4 x 6 metrów i wysokości 2,5 metra. To już bardziej złożona konstrukcja osadzona na stalowej ramie, ze ścianami uszczelnionymi ociepliną i z zewnątrz obita blachą.  Całości dopełnia zaokrąglony blaszany dach. Wewnątrz, wzdłuż każdej ściany, w dwóch poziomach rozmieszczone są miejsca do spania oraz prowizoryczny stolik. Schron pomieści kilkanaście osób, nocujących w średnim komforcie. Obiekty tego rodzaju mają tylko jedno, małe okno, bądź w ogóle są go pozbawione. W konsekwencji wewnątrz zazwyczaj panuje zaduch. Raczej korzysta się z nich w wypadku załamania pogody.

Piatra Craiului, 2b
b. Innym rodzajem schronu, jest obiekt kształtu kopułowego. O ile w ramach poprzedniego typu, egzemplarze mogą się różnić, to w tym wypadku wszystkie są takich samych gabarytów.  Kopuła ma średnicę około 5 metrów i wysokość 3 metry. Mimo niewielkich gabarytów, pomieszczą kilkanaście ściśniętych osób. Konstrukcja oparta jest o stalową ramę, obłożona trójkątnymi płytami z tworzywa sztucznego. Całość pomalowana z zewnątrz w biało-czerwone barwy.  We wnętrzu, w półokręgu znajdują się dwa poziomy miejsc do spania (z reguły). Trafiają się egzemplarze, gdzie położyć można się tylko na ziemi, a poza skorupą, ze środka wieje pustką. Schron jest stosunkowo widny – niektóre z trójkątów wykonane są z półprzezroczystego tworzywa.  Generalnie obiekty tego typu są stosunkowo czyste i używane zgodnie z przeznaczeniem.

3. Widoczny skok jakości i estetyki zauważymy w obiektach najnowszych – kilkuletnich. Stawiane są one albo w nowych miejscach lub uzupełniają i zastępują stalowe puszki. Można wyróżnić dwa typy.

Fagarasze, 1 i 3a
a. Typ większy zbliżony jest do konstrukcji „2.a.”. Tylko trochę obszerniejszy -  około 5,5x7,5 metra i wysokości do 3 metrów. Pomalowany na biało, z czerwonym krzyżem na dachu.  Główna rama jest standardowo stalowa, ściany z zewnątrz blaszane, od wewnątrz zabezpieczone tworzywem  i wypełnione warstwą izolacji. Schron posiada stalową podłogę i okna z prawdziwego zdarzenia. Na wyposażeniu jest stolik, a czasem może trafić się wiele innych ciekawych dodatków, typu siekiera, wiadro, garnek. Niektóre schrony mają nawet mini baterie słoneczne i gniazdka 12V. Na podłodze i dwupoziomowych twardych pryczach może zanocować ponad 20 osób.  Kilkanaście będzie spało tu komfortowo.  Trzeba wspomnieć jednak o negatywach – konstrukcje tego typu co najmniej powinny być wykonane solidnie. Jednak niekoniecznie. Naocznie widziałem nowiutki schron tego rodzaju, z dachem załamanym pod ciężarem śniegu, już pierwszej zimy po postawieniu. Podsumowując schron pod warunkiem wolnych miejsc jest bardzo dobrym rozwiązaniem na nocleg.  Zarówno przy ulewie, jak i wspaniałej pogodzie – z pewnością lepszym niż biwak na zewnątrz (w przypadku poprzednich typów nie zawsze tak będzie).

Bucegi, 3b
b. Drugi rodzaj nowych schronów, pod względem gabarytów i kształtu bryły przypomina „2.b.” W wersji Pro. Miałem możliwość spotkać go tylko raz w górach Bucegi, choć nie był zaznaczony na mapie. Z pewnością to najbardziej estetyczny schron jaki widziałem.  Jak można było przeczytać w środku, oddany do użytku w 2012 roku, przez lokalny Salvamont. Schron oparty jest na stalowej ramie i obudowany plastikowymi ścianami. Mimo iż nie posiada okien, w środku jest widno, dzięki przemyślanemu zakończeniu sufitu, które pełni również funkcje  wentylacyjne.  Schron wyposażono w stalową podłogę i wykonane z metalu miejsca do spania, umieszczone  dwóch poziomach, dokoła ścian. Poza tym wyposażenia w środku brak.  Drzwi – szczelne i ze sprawnym zamkiem, dzielone na dwie części.  Całość obiektu pomalowana jest w  biało-czerwone pasy, schodzące się na wierzchołku kopuły i przytwierdzona do gruntu stalowymi linkami stabilizującymi.  W schronie śpi się bardzo miło i przyjemnie, jednak trzeba wziąć pod uwagę, że to konstrukcja raczej na cieplejsze pory roku. Cienkie ściany z tworzywa, w odróżnieniu od powyższego, nie dadzą ochrony przed zimnem.


Realia noclegu w schronie, kultura i współżycie ze współlokatorami


Fagarasze, 3a
Z noclegami w schronach bywa różnie. Nie sposób wprost przewidzieć, czy danej nocy uda nam się przenocować w takiej konstrukcji, czy nie.
Pierwszą przeciwnością może być rzeczywisty stan obiektu typu Refugiul. Nieraz okaże się, że wyczekiwany przez nas cały dzień przytulny kącik na noc, jest w formie nie zapewniającej schronienia bądź więcej – odstraszającej od wejścia. Nie wspominam tu o uszkodzeniach mechanicznych i niszczeniu leciwych konstrukcji. To zwykłe zużycie materiału. W większości przypadków jednak, utratę podstawowej funkcji, schrony „zawdzięczają” człowiekowi. Zdarzają się miejsca zaśmiecone, z wybitymi oknami, ociepliną wyrwaną ze ścian. Już w kilkuletnich konstrukcjach widać ślady wandalizmu, a bywa i gorzej. Nierzadko zdarza się bowiem, iż schron, który z definicji ma służyć za miejsce wytchnienia, XXI wiecznemu człowiekowi służy za kibel. Tak, sytuacje tego typa zdarzają się nader często.
Innym problemem są masy turystów. Szczególnie w górach Fagaraskich. A turyści mają  tendencję do tego, iż zamiast chodzić cały dzień, w okolicach 15stej znajdują na swej drodze schron i zaczynają jego okupację. Sytuacja staje się trochę paradoksalna. Turysta, który miał czas w spokoju rozbić namiot, przygotować wszystko i iść spać, nie robi tego, tylko wygodnie rozkłada się w schronie w porze poobiadowej. Wieczorem zaś przychodzi prawdziwy górołaz, który dzień spędził jak powinien – w marszu i po nocy szuka schronienia. Znajduje upragniony schron i … . I słyszy że miejsca dla niego brakło.  Zmęczony po całym dniu musi po ciemku wyciągnąć namiot, rozbić go i wszystko ogarnąć. Z pewnością ci w schronie są bardziej potrzebujący od niego.
Sytuacja, którą przytoczyłem jest prawdziwa i  przez mnie obserwowana. Do niej również odnosi się kwestia poszanowania miejsca w schronie górskim.

Fagarasze, 2b
Jeśli nie będziemy mieli szczęścia, możemy trafić na osobników, którym spędzenie nocy w schronie kojarzy się z okupacją całego obiektu dla siebie. Obojętnie czy ów zmieściłby dwudziestu, czy pięciu ludzi. W podanej wyżej sytuacji tak właśnie się stało – trójka turystów została odprawiona z kwitkiem, podczas gdy praktycznie miejsce by się tam znalazło i to bez dyskomfortu dla żadnej strony.
Nocleg w schronie górskim wiąże się z przymusową koegzystencją najczęściej z dużą grupa ludzi, którzy niekoniecznie się znają, mówią tym samym językiem, a co najważniejsze – o różnych godzinach budzą się i idą spać. To tak, jak w zbiorowej sali schroniska, tylko kilkukrotnie gorzej.  Bywa, że już od czwartej rano jakimś zapaleńcom zachce się wychodzić, a można spotkać turystów którzy chcą spać do ósmej i dłużej. W takiej sytuacji łatwo może wyjść na wierzch konflikt interesów i przerodzić się w spory słowne a nawet rękoczyny.
Fagarasze, 3a
Osobiście apeluję o wyrozumiałość. Schron jest obiektem przeznaczonym na nocleg, dla górołazów, a nie tych którzy chcą wygodnie odpocząć i długo spać. Po wtóre – to miejsce bezpłatne i nie powinniśmy oczekiwać od niego komfortu, a od innych dopasowania swojej aktywności do naszych potrzeb.
Kwestie, o których mówię wydają się z pozoru oczywiste, jednak jak się okazuje – niekoniecznie. Zdarzają się przypadki ludzi, którzy nie mają pojęcia o przeznaczeniu schronu górskiego i traktują go jako darmowe schronisko, gdzie trzeba im się podporządkować. Niestety miałem wątpliwość przyjemność spotkać takich rumuńskich „turystów” i dlatego przestrzegam.
Dla dobra swojego i innych….

Pozdrawiam
Tomasz Duda

niedziela, 23 czerwca 2013

Apteczka wyprawowa - Pik Lenina

Apteczka wyprawowa - Pik Lenina 

W przygotowaniach do wyjazdu na Pik Lenina, jedną z najważniejszych spraw, jest kwestia apteczki  wyprawowej. Środowisko wysokogórskie to wszak obszar nieprzyjazny dla człowieka i nienaturalnie surowy do egzystencji.  Ponad dwadzieścia dni spędzonych w takim otoczeniu wymaga posiadania specjalistycznych medykamentów.
Opierając się o dostępne źródła, przygotowałem projekt apteczki wyprawowej „Pik Lenin 2013”.
Po pierwsze składa się ona z dwóch zasadniczych części :
1. Apteczki podręcznej x 3 (dla każdego uczestnika)
2. Apteczki obozowej
Pierwszą z nich – będącą esencją wymagań pierwszej pomocy – każdy będzie miał  stale przy sobie. Apteczka obozowa, jak i nazwa wskazuje – będzie oczekiwała w namiocie.
Medykamenty nawzajem się uzupełniają. Bierzemy co niezbędne i przydatne, bez powielania treści apteczek między sobą. Zawartość opakowań ma ulotkę z podpisem zawartości, przeznaczenia i  dawkowania.


Apteczka podręczna

– to mały i lekki zestaw, klasyczne minimum pierwszej pomocy. Jej podstawowym atutem jest łatwa dostępność, lekkość i możliwość kumulacji medykamentów, gdy zbierze się kilka osób. Znajdują się tu same niezbędne elementy, pozwalające na pomoc stricte „pierwszą”, jeszcze przed dotarciem do namiotu i skorzystaniem z apteczki obozowej.










Skład:

1. Diuramid – 10 tabletek
2. Dexaven – 2 ampułki
3. Pabi Dexamethazon – 20 tabletek
4. Cordipin Retard – 7 tabletekXXX
5. Ibuprom – listek
6. Ketonal – 9 tabletek
7. Glucardiamid – 3 pastylki
8. Polfilin – 7 tabletek
9. Tramal – 2 tabletki
10. Stoperan – 2 tabletki
11. Strzykawka 5ml
12. Igły 0,8 mm x 2
13. Leko x2
14. Bandaż zwykły
15. Bandaż elastyczny
16. Plastry z opatrunkiem – 4-5 sztuk
17. Steri strips x 2
18. Gaziki, kompresy jałowe – 3 sztuki o różnych wymiarach
19. Nożyczki, pęseta
20. Folia NRC
21. Maseczka do resuscytacji

Ulotka do apteczki: 




Diuramid – prof. i lecz. (AMS, HAPE, HACE) –
 1.Prof. AMS : 125 mg – 250 mg 2x w ciągu doby na  24-48 h przed i kont do 48 h po
2.Lecz. HAPE, HACE 125-250mg 2-3x/24h, max 1000mg/24h;
3.Zaburzenia snu - 125-250 mg na noc             
Dexaven(ampułki), Pabi-Deksamethazon(tabletki) – obrzęk mózgu- Pocz. 8 - 10 mg (domięśniowo, dożylnie lub doustnie) potem 4 mg  co 6  godz., max. 16 mg/24h       MAX- 5-7 dni

Cordipin Retard obrzęk płuc -    1tbl. / 12h

Ibuprom  - mały, średni ból - 1 tbl. 4-6 ×/24h; 1tbl- 400mg; max dawka dobowa - 3,2 g, nie zaleca się stosowania >1,2 g/d.

Ketonal – średni, duży ból - 1-2 tbl. 2-3x/24h: 1 tbl. - 50 mg, max dawka dobowa 300 mg

Polfilin – odmrożenia, rozrzedzenie krwi -     1 tbl. /12h

Glucardiamid – osłabienie, brak cukru

Stoperan – biegunka – Pierwsza dawka 2 tabletki, dalej w apteczce obozowej

Strzykawka 5ml

Igły 0,8 mm x 2

Leko x2

Bandaż zwykły Bandaż elastyczny

Plastry z opatrunkiem – 4-5 sztuk

Steri strips x 2

Gaziki, kompresy jałowe – 3 sztuki o różnych wymiarach

Folia NRC

Maseczka do resuscytacji





Apteczka obozowa

– to rozszerzenie doraźnych środków podręcznych. W kompletowaniu jej unikałem powtarzania medykamentów z apteczek indywidualnych. Są więc one jej integralnym uzupełnieniem i bez nich zestaw jest niekompletny.
Wysokogórska apteczka obozowa składa się właściwie z 6 części podzielonych przedmiotowo.

Skład apteczki:

I. Ból (zęby, stawy, brzuch, głowa)
1. Naproxen – maść
2. Clindamycin-MIP 600 – opakowanie
3. Enterobiotic - opakowanie

II. Infekcja (gardło, kaszel, gorączka, zapalenie dróg moczowych)
1. Cholinex – opakowanie
2. Fervex (paracetamol) – opakowanie
3. Thicodin  - opakowanie
4. Augamentin  - opakowanie

III. Skóra (oparzenia, odmrożenia, zranienia)
1. Tribiotic – 9 sztuk
2. Argosulfan – maść
3. Peroxygel
4. Plaster w rulonie
5. Leko – 4 sztuki
6. Gazy jałowe - 0,5m2 , 5x5cm , 7,5x7,5cm
7. Plaster z opatrunkiem  - 50 x 7,5cm
8. Plastry na odciski

IV. Brzuch (biegunka, wymioty)
1. Gastrolit – opakowanie
2. Smecta – opakowanie
3. Stoperan – 18 tabletek
4. Nifuroksazyd Richter
5. Manti – listek

V. Choroba wysokościowa, oczy
1. Dexaven – 2-4 ampułki
2. Diuramid – 30 tabletek
3. Hyabak Protector  - krople

VI. Inne (nie pasujące do powyższych)
1. Chusta trójkątna
2. Rękawiczki jednorazowe – 2 pary
3. Maseczka do resuscytacji


Ulotki do apteczki:

I Ból (zęby, stawy, brzuch, głowa)
Naproxen – ból stawów, ścięgien - wcierać, 2-6x/24h
Clindamycin-MIP 600ból, stan zapalny - 1 tbl.  3-4x/24h; 1 tbl. - 600 mg + probiotyk
Enterobiotic – probiotyk - 1 tbl. 1x/24h


I.                    Infekcja (gardło, kaszel, gorączka, zapalenie dróg moczowych)
Cholinex – gardło - 1 pastylka 4-6 ×/24h
Fervex (paracetamol) – przeziębienie – max 4g/24h , 1 saszetka/ 6h
Thicodin  - wys. zap. oskrzeli, suchy kaszel - 10-20 mg 4-6 ×/24h
Augamentinciężka infekcja, gorączka, zap. dróg moczowych - 625 mg 2x/24h + probiotyk


III.                Skóra (oparzenia, odmrożenia, zranienia)
Tribiotic – maść z ant. - Miejscowo 1-3 ×/d  max 7 dni
Argosulfan – maść, odmrożenia, oparzenia - 2-3 mm na zmienioną skórę zazwyczaj 1-2x/24 h + opatrunek
Peroxygel – woda utl. w żelu
Plaster w rulonie
Leko – 4 sztuki
Gazy jałowe - 0,5m2 , 5x5cm , 7,5x7,5cm
Plaster z opatrunkiem  - 50 x 7,5cm
Plastry na odciski


IV.                Brzuch (biegunka, wymioty)
Gastrolit – odwodnienie pobiegunkowe - pierwsze 4 h 2-5 saszetek na 500-1000 ml
Smecta – bieg. ostre - 3-6 saszetek/24h – unikać  z innymi lek.
Stoperan – bieg. ostre - I dawka 2 kaps, potem 1 kaps. po każdym luźnym stolcu (max. 8 kaps./24h) ,  przerwać, jeśli brak poprawy do 48h
Nifuroksazyd Richter  - bieg. lekkie I ostre - 200 mg 4x/24h, max 7 dni
Manti – niestrawność – max 12 tabl.


V.                  Choroba wysokościowa, oczy
Dexaven(ampułki), Pabi-Deksamethazon(tabletki) – obrzęk mózgu- Pocz. 8 - 10 mg (domięśniowo, dożylnie lub doustnie) potem 4 mg  co 6  godz., max. 16 mg/24h       MAX- 5-7 dni
Diuramid – prof. i lecz. (AMS, HAPE, HACE) –
 1.Prof. AMS : 125 mg – 250 mg 2x w ciągu doby na  24-48 h przed i kont do 48 h po
2.Lecz. HAPE, HACE 125-250mg 2-3x/24h, max 1000mg/24h;
3.Zaburzenia snu - 125-250 mg na noc             
Hyabak Protector  - krople, „suche oko”- 5-6x po 1 kropli do oka /24 h


Inne
Chusta trójkątna
Rękawiczki jednorazowe – 2 pary
Maseczka do resuscytacji




Pulsoksymetr


Skład apteczki jest oczywiście przykładowy, dobrany indywidualnie i nie wyczerpujący zapotrzebowania na medykamenty w górach. Ma charakter informacyjny. Przy doborze leków zalecam  konsultację z lekarzem.

Sporządzone na postawie:
alpinmed.blogspot.com
medeverest.pl


Tomasz Duda

Źródło - Pik Lenin 2013

wtorek, 11 czerwca 2013

Turystyczne rozmówki polsko - rumuńskie

Turystyczne rozmówki polsko - rumuńskie


Język rumuński nie jest łatwy. Przynajmniej dla Polaka. Przekonałem się o tym już na pierwszym wyjeździe do tego państwa. Dowiedziałem się również, że czasami niełatwo dogadać się pomimo znajomości angielskiego, niemieckiego czy rosyjskiego, z niektórymi mieszkańcami tego kraju. Mowa tu np o pasterzach górskich, których czasem wyłącznie przez parę dni z rzędu widuję.
Postanowiłem sporządzić więc proste rozmówki na potrzeby turysty górskiego, który z ich pomocą dogada się z pastuchem, drwalem, sklepikarzem w małej wiosce czy medykiem/pielęgniarką w ośrodku zdrowia na rumuńskim końcu świata.
Taki był główny cel powstania rozmówek. Przy tym miała powstać książeczka króciutka i leciutka, dostępna zawsze i szybko. I się udało.
Jak pokazał wyjazd w Karpaty Południowe 2012 roku. Rozmówki sprawdziły się w boju i pomogły dogadać się. Udostępniam, bo może komuś się przyda.

Z czysto technicznych informacji - rozmówki wydrukowałem jako format A6, okładki zalaminowałem taśmą.  Podzieliłem na 10 bloków tematycznych. Pierwsze słowo - po polsku, za nim tłumaczenie rumuńskie (tak jak się czyta).  Co jakiś czas podałem formy pisane słów rumuńskich - tam gdzie uznałem, że poprawna pisownia może się przydać.
Podstawą do opracowania były "Rozmówki polko-rumuńskie" wydawnictwa KRAM

Pozdrawiam




Tak – da
Nie  - nu

ZWROTY CODZIENNE
Pan – domnul
Dzień dobry – bune dimineace (rano) , Bune ziua(po południu)
Cześć – salut
Witaj! – bine aj wenit
Czy można wejść? – pot intra
Tak, proszę – da, intrac we rog
Bardzo dobrze – foarte bine
Bardzo dziękuję za serdeczne przyjęcie – we mulcumesk Din inime pentru primire
Do widzenia – la rewedere
Szczęśliwej podróży – drum bun
Dziękuję – mulcumesk
Bardzo dziękuję – mulcumesk frumos
a)za gościnność – ospitalite
b) za wszystko – toate
Przepraszam – skuzac we rog
Nic się nie stało – nu sa yntymplat  nimik
Proszę mi wybaczyć – we rog Se me jer tac
Żałuję! – regret
Szkoda!- pekat
Niestety..-din pekate
Bardzo żałuję: - ym pare foarte reu
a)lecz nie mam czasu – dar nu am timp
b)muszę odmówić – trebuje Se we refuz
c)nie mogę się zgodzić – nu pot akczepta
Proszę wejść – intrac we rog
Proszę zaczekać – aszteptac we rog
Wolno – Se poate
Nie wolno !– nu se poate
Nie bardzo – nu prea bine
Lepiej – maj bine
 Źle – reu
Muszę iść – trebuje Se merg
Proszę: - we rog
a)mi pokazać – sem aretac
b)mi wskazać – sem indikac
Dobrze/źle – bine/reu
Dobry/zły – bun/reu
Duży/mały – Mare/mik
Dużo/mało – mult/puc-in
Wysoki/niski – ynalt/skund
Szeroki/wąski – larg/yngust
Ciężki/lekki – greu/uszor
Gorący,ciepły/zimny – fierbinte,kald/recze
Nowy/stary – nou/wek
Wcześnie/późno – dewreme/tyr-ziu
Wewnątrz/zewnątrz – ynlauntru/afare
Prosto,naprzód/wstecz – ynainte/ynapoj
Na prawo/Na lewo – la deapta/la stynga
Czy mógłbym dostać cos do jedzenia? – asz wrea se czer czewa de mynkare
Czy mógłbym dostać cos do picia? – asz wrea se czer czewa de beut
Jestem zmęczony – sunt obosit
Chciałbym odpocząć – wre au se odihnesk
Zgubiłem … - am pierdut
Obiecuję – jeu promit
Proszę, nie zapomnij – we rog, nu wej ujta
Co pan/pani o tym powie? – cze spunec despre asta
Według mnie – dupe mine 
Uważam, że… - konsider ke
Przykro mi – ym pare reu
Rozumiem – ynceleg
Nie rozumiem – nu ynceleg
Ma rację – are dreptate
Myli się – se ynszale
Jestem pewien, że – sunt sigur, ke
Moje stanowisko pozostaje niezmienne – Punktul meu de wedere remyne neskimbat
Co powiesz?- cze zicz
a)o mojej propozycji – de propunerea mea
b)o tym – de aczeasta
Nie wiem, co o tym myśleć- Nu sztiu cze se kred despre Asta
Tak sądzę – kred ke da
Widzę – jeu Wed
Wiem – Jeu sztiu
W porządku – jen regule
Zgadzam się – sunt de akord
Załatwione – sa fekut
Dobry pomysł – jeste o idee bune
Chcę – wre au
Jestem pewien – sunt sigur
Cieszę się – me bukur
Wspaniale – minunat
Jestem tego samego zdania – sunt de aczejasz perere
Być może – je posibil
Mam nadzieję – jeu sper
Nie jestem pewien – nu sunt sigur
Nie chcę – nu wreau
Nie mogę – nu pot
Nie trzeba – nu trebuje
To nieprawda – nuj adewerat
To niemożliwe – je ku neputince
Nieprawda – nu jeste adewerat

PYTANIA
Kto ?– czine
Co?- cze
Kiedy? – kynd
Czyj? – al kuj
Który? Jaki? – kare
Ile? – kyt
Skąd? – de unde
Którędy? – pe unde
Gdzie/dokąd? – unde/ynkotro
Jak? – kum
Dlaczego? – de cze
Gdzie to jest? – unde jeste asta
Gdzie się znajduje? – unde se afle
Do kiedy? – pyne kynd
a)do jutra – pyne myine
b)do następnego tygodnia – pyne septemyne wiitoare
Dokąd dojeżdża ten autobus? – pyne unde merdże autobuzul
Jak się tam dostaniemy? – kum ażundżem akolo
Którędy tam pójść? – pe unde so jau
Tędy/Tamtędy – po aicz/pe akolo
Jak długo muszę czekać? – kyte wre me trebuje se asztept
Przepraszam, co pan powiedział? – me skuzac, cze as spus
Ile płacę? – kyt pletesk
Gdzie jest łazienka? Unde jeste weczeu
Nazywam się – me numesk
To jest: - jeste
a)mój kolega – un koleg
Wszystkiego najlepszego – toate czele bune

Pogoda
Jaka może być pogoda jutro? – kum wa fi wremea myine
Jest ciepło – je kald
Jest zimno – je recze
Pada deszcz – ploue
Pada śnieg – nindże
Chmurzy się – se ynnoreaze
Burza- fortuna
Wieje wiatr – wyntul bate
Błoto – noroj

Czas
Która godzina? – kyt je czeasul
Południe/północ(godzina)- zilej/nopcij
Dzień- ziua
Wieczór – seare
Noc – noapte
Jutro – myine
Wczoraj – jer
Którego dziś mamy?(data)- cze data jeste astez
Dzisiaj – astez

LICZEBNIKI
0-       Zero
1-       Unu
2-       Doi
3-       Trei
4-       Patru
5-       Czincz
6-       Szase
7-       Szapte
8-       Opt
9-       Noue
10-   Zecze
11-   Unsprezecze
12-   Doiprezecze
14.- pajsprezecze
20-douezecz
21-douezecz szi unu
30- treizecz
40-patruzecz
50-czincz-zecz
60- szajzecz
70- szaptezecz
80- optzecz
90- nouezecz
100- o sute
1000- o mije
Pierwszy- Primus
Drugi – al. Doilea
Litr – litru
Centymetr – czentimetru
Metr – metru
Kilometr – kilometru

W PODRÓŻY
Która trasa jest najlepsza? – kare traseu jeste czel maj bun
Jakie są połączenia? – cze kurse sunt (cursie)
a)samolotem? – ku awionul (avionul)
b)koleją? – ku trenul (trenul)
Jaki środek transportu Pan proponuje? – cze miżloacze de komunikacje we propunec
Chciałbym podróżować pociągiem – miasz dori se keletoresk ku trenul
Chciałbym też zarezerwować tam pokój – Miasz dori se rezerw akolo o kamere  (camera)
a)w  mieście – la orasz (oras)
b)w górach – la munci (munti)
c) nad morzem – la mare
Chciałbym pojechać do miejsca, gdzie mógłbym – asz wrea se plek yntrum lokalitate unde woj. putea
a)uprawiać wspinaczkę górską – se eskaladez
Gdzie mógłbym?  - unde woj  putea
Potrzebne nam będą następujące informacje – wom awea newoje de
a)imię, nazwisko i adres numele, prenumele szi adresa
b)narodowość – nacjonalitate
Autobus – autobuz (-)
Informacja – informacji (informatii)
Kasa biletowa – kasa de bilete (casa de bilete)
Kantor – skimb walutar (schimb valutar)
Potrzebujemy: - awem newoje de
Proszę nas zawieśc do – we rog se ne duczeci la
Czy mógłby mi pan pokazać, jaka droga mam jechać ?– puteci semi aretaci pe o harte ku cze szoseaua trebuje se merg
Czy jesteśmy na dobrej drodze do ? – suntem pe drumul bun spre
Czy zan Pan drogę? – dumneawoastre kunoasztec drumul
Pomylił Pan drogę – aci greszit drumul
Proszę się zatrzymać!/stop! – oprici/stop
Hamuj – fryneaze
Czy jest w pobliżu: - jegziste prin apropjere
a)stacja kolejowa – o stacje de kale ferate (statie de cale ferata)
b)lekarz – un medik
c)szpital – un spital (-)
d)postrerunek policji – inspektoratul de policje
Samochód osobowy – maszine personale
Pociąg elektryczny  - tren elektrik (tren electric)
Druga klasa(pociąg)- klasa a doua
Kuszetka -  o kuszete (o cuseta)
Jakim pociągiem mogę dojechać do..?  – ku cze trenul pot se ażung la
Proszę mi napisać godzinę odjazdu pociągu – skrijeci mi we rog ora plekerij trenuluj
Ile kosztuje bilet do? – kyt koste biletul pyne la
Chciałbym zarezerwować – asz wrea se rezerw
a)miejsce w drugiej klasie – lokul yn klasa a doua
b)na pociąg do – la tren de
Jak dojść na dworzec kolejowy? – kum ażung la gara ferowjare(gara feroviara)
Z którego peronu odchodzi pociąg do? – de la kare linije pleake  trenul pyne la
O której godzinie odjeżdża pociąg do? – la cze ore pleake trenul la
Czy to jest pociąg do? – aczesta jeste trenul de
O której godzinie dojedziemy do ..? – la cze ore ażundżem la
Spóźniłem się na pocią. Kiedy odchodzi następny pociąg do? – am skepat trenul. Kynd pleake urmetorul tren spre
Bilet – bilet
a)w jedną stronę – de dus(-)
b)powrotny – dus szi yntors (dus si intors)
Cena biletu – precul biletuluj (pretul biletului)
 Odjazd- plekare(plecare)
Opóźnienie – trenul ku yntyr-             zjere(cu intirziere)
Pociąg – tren
a)osobowy – personal
b)pospieszny – rapid
Poczekalnia – sala de aszteptare (asteptare)
Połączenie bezpośrednie – legeture direkte(legatura directa)
Przyjazd – sos-ire(sosire)
Rozkład jazdy pociągów- mersul trenurilor(-)
Toaleta – toalete (toaleta)
Wolne miejsce- lok liber
Wejście – intrare
Wyjście – jeszire (jesire)
Woda do picia/do mycia – ape de beut/de spelat(apa de abut/spalat)
Przechowalnia bagażu – depozitul de bagaże(bagaje)
Dzisiaj – astez (astazi)
Jutro o godzinie- myjne la ora
Namiot – kort(cort)
Plecak- ruksak(rucsac)
Portfel – portmoneu
Śpiwór – sak de dormit
Skąd odjeżdża autobus do..?- de unde pleake autobusul la
Samolot – avion
Pieszo – pe żos
Autostopem - autostopul

ZAKWATEROWANIE
Chciałbym pokój – asz dori o kamere
Ile kosztuje pokój – kyt koste kamera
Tak, biorę ten pokój na… - da, o jau pentru
a)jedną noc- o noapte
Ile wynosi rachunek? – kyt am de plate(plata)
Myślę, że policzył Pan zbyt dużo – me gyndesk ke ac kalkulat prea skump
Klucz- keje(cheie)
Łóżko – pat
Koc – kuwerture
Okno – fereastre
Na pierwszym piętrze/ na drugim – la jetażul yntyj/al. dojlea
Schody – skare
Czy można rozbić własny namiot? – putem instala kortul propriu
Gdzie są prysznice i toalety? – Unde sunt duszurile szi wiczeurile (dusurile si viceurile)
Czy jest tu woda pitna? – aweci aiczi ape potabile

JEDZENIE I PICIE
Gdzie można kupić cos do jedzenia? – unde se poate kumpera czewa de mynkare(cumpara ceva de mancare)
Chcielibyśmy – asz dori
Ile płacę za wszystko? – kyt am de plate pentru tot
Kawiarnia – kofeterije(cofetarie)
Jadłospis, menu – meniu(-)
Butelka – stikle(sticla)
Kubek – kane(cana)
Szklanka – pahar(-)
Talerz – farfurie(-)
Łyżka – lingure (lingura)
Nóż – kuc-it(cutit)
Widelec – furkulice(furculita)
Bułka – kifle(chifla)
Chleb – pyine(paine)
Jajko – un ou(-)
Czekolada – cziokolate (ciocolata)
Kabanosy – kabanos(cabanos)
Kiełbasa – kyrnaci (carnati)
Konserwa – konserwe(conserva)
Mleko – lapte
Makaron – paste feinoase9pasta fainoasa)
Masło – unt
Pasztet – pateu(-)
Ryż – orez(-)
Zupy – supe(-)
a)pomidorowa – supe de roszij(supa de rosii)
Frytki – kartofi fri (cartofi fri)
Kotlet wieprzowy – kotlet de pork
Pierogi – kolcunaszi (coltunasi)
Kurczak z rożna – puj la rotisor
Parówki – krenwurszti(crenvursti)
Cukier – zaher (zahar)
Sól – sare (-)
Warzywa – legume(-)
Cebula – czeape(ceapa)
Ogórek – kastraweci (castraveti)
Pomidory – roszij(rosii)
Ziemniaki – kartofi(cartofi)
Sałatki – salate
Owoce – frukte (fructe)
Banan – banan
Jabłko – mer(mar)
Morela – kaise (caise)
Orzechy – nuke (nuca)
Kisiel – zeleu(jeleu)
Lody – yngecate(inghetata)
Placek – tarte(tarta)
Budyń- budinke(budincea)
Ser biały- brynze(branza)
Ser żółty – kaszkawal(cascaval)
a)wędzony – kaszkawal afumat(-)
Herbata- czeaj(ceai)
a)gorąca – fierbinte(-)
Kawa- kafea(cafea)
a)czarna – neagre(neagra)
b)z mlekiem- ku lapte(cu lapte)
mleko – lapte
Napój – beuture(bautura)
Sok – suk(suc)
Woda mineralna – ape minerale
a)gazowana – gazoase(gazoasa)
b)niegazowana – negazoase(negazoasa)
Bimber – cujke (tuica)
Piwo- bere
Wino – (vin)

ZWIEDZANIE I INNE ATRAKCJE
Chciałbym objrzeć -  asz wrea se wed pe
Czy mógłby mi Pan wskazać miejsce, gdzie mógłbym rozbic namiot na noc? - puteci se mi aretaci un lok unde se poate instal un kort pentru o noapte
Gdzie znajdę wode pitną? – unde gesesk ape potabile
Gdzie znajduje się schroniko?- unde se afle kabane
Czy to trudna droga? – jeste un drum dificzil
Czy ta ścieżka jest oznakowana? – proteka jeste markate

Tablice informatyczne
Dla panów – (pentru barbati)
Dla pań – (pentru femei)
Kąpiel zabroniona- skeldatul jeste interzis(scaldatul este interzis)
Nie wchodzić – nu intraci (nu intrati)
Otwarte od ..do.. – deskis de la ora ..la ora(deschis de la ora la ora)
Przystanek autobusowy/tramwajowy – stacje de autobuz/tramwaj(statie de autobuz/tramvai)
Uwaga- atencje (atentie)
Wejście – intrare(-)
Wyjście – jeszire(iesire)

Sprzęt turystyczny
Kompas – kompas(compas)
Kuchenka gazowa – plite de gaz(plita de gaz)
Baterie – baterije (baterie)
Zamek błyskwiczny – fermoar(-)
Naprawa - repara

Muzea, zabytki
Jakie muzea warto zwiedzić? – cze muzej merite sel wizitem
Ile kosztuje wstęp dla: - kyt koste intrare pentru
a)osoby dorosłej – o persoane adulte (ppersoana adulta)
b)studenta – un student(-)
Czy macie zniżki dla studentów?- aweci reduczeri pentru studenci
O ktorej otwieracie/zamykacie? – la cze ore deskideci/ynkideci
Gdzie mogę kupić mapę?- unde se poate kumpera o harte
Czy mógłby mi pan powiedzieć, jak dojść? – aci putea semi spuneci kum se ażung
a)do dworca kolejowego- la gare
b)na dworzec autobusowy – la autogare
Czy to daleko stad? – je departe de aiczi
Którędy mam iśc? – pe unde so jau
Gdzie można kupić bilet? – unde ymi pot kumpera bilet
Gdzie jest przystanek autobusowy?- unde jeste stacje de autobuze
Centrum miasta – czentru araszuluj(centru orasului)
Kościół – biserike (biserica)
Most – pod(-)
Szpital – spital(-)
Zamknięte- ynkis(inchis)

ZAKUPY
Ile to kosztuje? – kyt koste aczesta
Chciałbym obejrzeć – asz dori se wed
To mi nie pasuje – aczesta nu wine bine
To jest zbyt drogie – aczesta jeste prea skump
Biorę to – yl/o jau

Ilośc, wiek, waga , kształt…
Dużo/wiele- mult
Kilka- niszte
Mało/trochę – puc-in
Para- pekere
Prosty- simplu
Krzywy – kurb
Długi – lung
Krótki – skurt
Okrągły – rotund
Lekki – uszor
Ciężki – greu
Nowy – nou
Stary – weki(wechi)
Miękki – moale
Twardy – tare
Solidny – solid

Ubrania
Kurtka- un weston(veston)
Skarpety – szosete(sosete)
Rękawiczki – menuszi(manusi)
Spodnie – pantaloni(-)
Czapka – o kuszme(o cusma)
Buty – gete(ghete)

Sklep
Proszę – dac-imi we rog
a)jedno opakowanie – un pakecel de..
b)butelkę – o stikle
c)puszkę konserwy rybnej – konserwe de peszte
d)litr mleka – un litru de lapte
e)kilogram – un kilogram
f)20 dag.. – doue sute de grame de..
Maszynka do golenia – un aparat de ras(-
Żel pod prysznic – żel de dusz(gel de dus)
Długopis – (un pix)
Mapa – o harte(o harta)
Notes – un karnet de note
Gdzie znajduje się najbliższa kafejka internetowa? – unde se afle czel maj apropiat internet kafe
Ile kosztuje godzina poł. z internetem?- kare jeste plata pentru o ore akczesuluj la internet
Gdzie w pobliżu znajdę bankomat? – unde gesesk pe aiczi bankomatul
Gdzie mogę wymienić walutę? – unde pot skimba walute
Pieniądze – banij(banii)

NIESZCZĘŚLIWE ZDARZENIA
Poważny wypadek w górach – un akczident serios yn munci
Człowiek jest cięzko ranny – un om jeste renit graw
Co się stało? – cze sa yntymplat
a)ugryziony przez psa- muszkat de un kyine
b)ukąszony przez węża – muszkat de un szarpe
c)poparzony ogniem – ars ku fok
Na pomoc!Proszę zadzwonić po pogotowie- ażutor! Sunaci we rog le ambulance
Ten pan złamał nogę/rękę – domnul aczesta szia rupt picziorul/myna
Apteczka – truse medikale
Bandaż – bandaż(bandaj)
Lekarz- medik(medic)
Pierwsza pomoc – primul ażutor
Krwotok – hemoradżie
Uraz głowy – un traumatism la kap
Co panu dolega? – cze we supere
Boli mnie.. – me doare..
a)głowa – kapul
b)ząb – un dinte
Mam zwichniętą kostkę – miam skryntit glezna
Jest mi niedobrze – am senzacje de wome
Mam gorączkę – am febre
Poważnie się skaleczyłem – mam renit destul de graw
Mam dolegliwości żołądkowe – am wetemeture
Czy mółby mi pan powiedzieć, gdzie jest apteka? – puteci semi spuneci unde se afle farmaczia
Czy może mi pan dać coś ma: - dac-imi we rog cze wa ympotriwa
a)gorączkę – febrej
b)ból głowy – durerilor de kap
c)grypę – gripej
d)obtarte stopy – beteturilor
Potrzebuję – am newoje de
a)środka przeciwbólowego – un analdżezik
Kaszel – tuse
Biegunka – dizenterie
Oparzenie – dedżereture
Przeziębienie – reczeale
Rana – rane
Zatrucie – intoksikacje
Złamanie – frakture
Zwichnięcie – skryntire
Lekarstwo – medikament
Maść – unsoare

Części ciała
Głowa – kap
Twarz – face
Ucho – ukere
Oczy – oki
Nos – nas
Usta – buze
Szyja, gardło – gyt
Brzuch – burta
Plecy – spate
Ręka – myne
Dłoń – palme
Palec, palce – dedżet, dedżete
Noga – piczior
a)udo – szold
b)kolano – dżenunki
c)kostka – glezne
Kość – os
Kręgosłup – koloane wertebrale
Płuca- plemyni
Staw – artikulacje
Żołądek – stomak


INNE INFORMACJE
Gotówka – bani likizi
Nie mówię po rumuńsku – jeu nu worbesk romyneszte
Mówię po polsku – worbesk limba polone
Angielski – englez
Francuski – franczez
Niemiecki – dżerman
Rosyjski – rus
Rumuński – romyn
Polska, polski, Polak – Polonia, plonez, un polonez
Kierowca- szofer
Policjant- polic-ist(politist)
Przewodnik – gid(ghid)
Student – student

Kierunki
Północ – nord
Południe – sud
Wschód – reserit
Zachód - apus
Edit by Duda Tomasz